Ósemeczka
Tym
razem obudziłam się sama, bez osób trzecich. Pierwsza czynność
ręka pod poduszkę, ponieważ tam znajdował się mój telefon,
czyli ręka na świat. Życie bez telefonu czy internetu nie było by
życiem. Na moim wyświetlaczu pojawił się napis ` Masz 1 nową
wiadomość ` . Chwila zastanowienia, kto normalny pisze wiadomości
o 9 rano.
`Cześć
mała złodziejko. Mam nadzieję, że dzisiaj się zobaczymy, czekam
z utęsknieniem ` .
Odpisałam
krótko ` Ja również mam taką nadzieję `. Ach jaką ja jestem
szczęściarą , pomyślałam głośno.
-
Córuniu ależ oczywiście, że jesteś szczęściarą, bo masz
wspaniałych rodziców - tak oni zawsze przerywają, w złym
momencie.
-
Ładnie to tak podsłuchiwać - powiedziałam do Taty , pokazując
palcem i lekko chichocząc.
-
Ale to było całkiem przypadkiem - tłumaczył się tato.
-
Nie ma żadnego ale, podsłuchiwałeś - odpyskowałam Tacie ich
własną gadką i znowu się zaśmiałam. Wtedy Tato zaczął mnie
strasznie gilgotać, ja niestety nie dałam rady takie chucherko jak
ja wiele samemu nie zdziała.
Udałam
się do łazienki, na mojej głowie panował straszny nieład. Każdy
włos był wywrócony w inną stronę, wyglądałam jak prawdziwa
czarownica. Uczesałam starannie włosy i umyłam twarz, nie robiłam
make-up, ponieważ zawsze stawiałam na naturalność, podkreślałam
swoją urodę makijażem tylko na specjalne okazje, takie jak randka
etc. Założyłam na Siebie spodnie dresowe i luźną bluzkę,
schodząc na dół poczułam zapachy pichcenia w kuchni, czyżby mama
wzięła się za gotowanie.? W moim brzuchu, pojawił się straszliwy
głód. Kątem oka dostrzegłam, że to jajecznica z cebulka i
bekonem. Tak o dziwo mama wiedziała co lubię. Usiadłam do do stołu
i spałaszowałam jedzenie.
-
Mamo! Co się stało, że nie jesteś w pracy? - powinnam ugryźć
się w język po jaką cholerę ja zadałam to pytanie, powinnam się
cieszyć, że są ze mną.
-
Tak na prawdę to idziemy zaraz do pracy, ale postanowiliśmy z Tatą,
że ustalimy normalne godziny pracy i będziemy się ich trzymać.
Byłam
z nich bardzo dumna, w końcu postawili na normalne życie,
najnormalniejszej w świecie rodziny.
Dzisiejszy
dzień chciałam spędzić w domu przed telewizorem. Na miasto nie
miałam ochoty. Usiadłam na miękkiej sofie w naszym pokoju
gościnnym, włączyłam jakąś komedie i zabrałam się jedzenie
lodów czekoladowych .
~*~
Mój
sen przerwały dziwne dźwięki dochodzące z góry. Byłam sama w
domu, więc wzięłam patelnię z pieca i telefon, dyskretnie
wchodziłam na górę. Na początku weszłam do sypialni rodziców,
lecz tam wszystko znajdowało się na swoim miejscu. Czas na mój
pokój delikatnie uchyliłam drzwi, lecz nic nie ujrzałam. Wielkim
kopniakiem otworzyłam drzwi, i to co tam zobaczyłam zwaliło mnie z
nóg. Zresztą mój widok nie był le[szy. Nastolatka otwierająca
drzwi wielkim kopniakiem a w ręku trzyma patelnie. Tylko zrywać
boki ze śmiechu. Moim oczom ukazała się postać Harrego, który
zaklinował się w oknie mojego pokoju. Raz dwa trzy i cyk zdjęcie
wykonane.
-
Haroldzie co Ty tutaj robisz? - zapytałam z ogromnym śmiechem.
-
Tak właściwie,. to chciałem zrobić Ci niespodziankę, ale Twoje
okno się zacięło i nie chce ruszyć ani w górę ani w dół więc
ugrzęzłem.
-
Ale po co wchodzić oknem? Nie mogłeś tak po prostu wejść
drzwiami?
-
Szczerze to miała być niespodzianka, więc o drzwiach raczej nie
pomyślałem - wtedy oboje zaczęliśmy się ze Siebie śmiać
-
A teraz droga Angelo, bądź taka łaskawa i pomóż mi się wydostać
z tego okrutnego okna, które nie chce mnie przestać tulić.
Udało
mi się go stamtąd wyciągnąć, sprytny Harry pomyślał o
wszystkim, załatwił Sobie nawet drabinę, aby się tutaj wspiąć.
-
Zapewne jesteś głodny? - zapytałam lokowatego, w gruncie rzeczy
doskonale znałam odpowiedź.
-
Jeszcze się pytasz , śmigaj do kuchni. Tylko co mi ugotujesz? -
zapytał chłopak z oczyma niczym kotek w Shreku.
-
Oj nie kochany, chciałeś chyba powiedzieć do ugotujemyy ? -
powiedziałam stanowczo, patrząc się na chłopaka z grozą .
Kto
pierwszy na dole ten nie gotuje - powiedziała Harrold i szybko
śmignął na schodach. Ledwie wyszłam z pokoju , a zobaczyłam
chłopaka leżącego na Ziemi.
-
Nic Ci nie jest? - zapytałam, bądź co bądź upadek z schodów to
bardzo poważna sprawa.
-
Jestem strasznie obolały, wydaje mi się, że sama będziesz musiała
przygotować jedzenie- powiedział z bardzo smutną miną.
-
No wstawaj już cieloczku, i połóż się na kanapie.
Wiedziałam,
że za tym kryję się za tym jakiś podstęp, chłopak wstał, bez
żadnego jęknięcia usiadł na sofie i włączył MTV. What you
makes you beautiful...
-
Czemu przełączyłeś? To jest piosenka zespołu One Direction,
którego wręcz nienawidzę - oznajmiłam chłopakowi.
-
No co Ty nie powiesz. - dziwnie powiedział chłopak.
Nie
chciało mi się przyrządzać jedzenia, więc zadzwoniłam do
pizzeri. Odczekaliśmy parę minut i pizza została nam przywieziona.
-
Harry otwórz! Ja dzwoniłam- powiedziałam do chłopaka, który
posłusznie otworzył drzwi. Widocznie kochał jedzenie skoro bez
żadnego mamrotania wstał z wygodnej sofy. W mgnieniu oka opakowania
zostały opróżnione.
-
Małe pytanko, jesteś taka chuda a tak dużo jesz. Jak Ty to robisz?
- zapytał Harry
-
Wiesz bardzo dużo siedzę na kiblu - tylko taka odpowiedź
przychodziła mi do głowy, więc oznajmiłam to po czym oboję
wybuchliśmy śmiechem. Siedzieliśmy tak do 18. Lecz chłopak musiał
już uciekać, ale obiecał, że jeszcze zadzwoni, albo po prostu się
spotkamy na ` naszej ` ławce.
Czemu
nie chciał spotkać się na mieście? Może po prostu nie lubi
tłoku. Zabrałam się za sprzątanie, bo zaraz mieli wracać
rodzice, a widok brudnego salonu bardzo by ich zaskoczył,, a
zwłaszcza, że lubili porządek.
-
Już jesteśmy- oznajmili mi rodzice
-
Przynieśliśmy jedzonko - po czym pokazali na dużą pizze która
znajdowała się na rękach Taty.
Szybkim
ruchem otworzyłam szafkę pod zlewem i pokazałam na kosz z
śmieciami w którym znajdowały się puste opakowania po zjedzonej
pizzy.
-
Tak więc nie jestem głodna - powiedziałam do nich wywracając
oczyma.
-
Dobrze ! Zjemy samu. Tyto tylko popatrzył na mamę , po czym
powiedział.
-
A resztę damy psu sąsiadów, - roześmialiśmy się wszyscy.
Cieszyłam się, ze rodzice wracali do normalności a nie tylko praca
i praca. Wtedy poczułam wibracje telefonu. Za pół godziny przy
....... ( nazwa ulicy ) .
Popędziłam
jak gepard na górę i w szybkim tempie doprowadziła się do
normalnego wyglądu, abym mogła spokojnie przejść na ulicy,
uszykowałam się idealnie w czasie. Ale zaraz do cholery, gdzie jest
ta ulica? Ja nie znam Londynu. Zadzwoniłam do nadawcy wiadomości,
lecz oczywiście numer jest nieosiągalny. Wyszłam na dwór i zdałam
się dojść do celu licząc na przechodni, którzy starali by mi się
pokazać drogę .Ale po wyjściu na zewnątrz, zorientowałam się
ze Harry wszystko idealnie zaplanował, krok po kroku ...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dodaje tak szybko ponieważ, przez tydzień nic nie dodam multum nauki mam , rozumiecie 3 klasa. Jeżeli chcecie być informowane kiedy będzie nowy rozdział zostawiajcie swoje Twittery lub coś innego : D
komentujcie miśki mój @Angelikaa_1D < 33
Fajnie! :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie http://klaudiaaishh.blogspot.com/
Andziaaaaa ,fajny fajny <3
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetny rozdział, jest trochę błędów, ale mi to wcale nie przeszkadza, wręcz Cię rozumiem... Też mam mało czasu. :) A to moje gg : 20846198, możesz informować? :*
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie na : closed-feeling.blogspot.com